środa, 12 marca 2014



Z popielnika na Wojtusia iskiereczka mruga
Chodź, opowiem ci bajeczkę, bajka będzie długa.

Śpiewali mi absurdalne kołysanki
Przecież małe dziecko nic nie rozumie
A ja płakałam razem z Wojtusiem
Gdy iskierka gasła.
Rozmyślałam całymi nocami
Dlaczego to takie niesprawiedliwe
Dlaczego nie mogła mrugać przez wieczność

Już ci nigdy nie uwierzę, iskiereczko mała
Chwilę błyszczysz, potem gaśniesz, ot – i bajka cała.

Wyobrażałam sobie strych
Malutki kominek
A w nim tę iskiereczkę.
Mały chłopiec stał odwrócony do mnie plecami
I cieszył się jej pięknem
Ale ona musiała gasnąć.
Zawsze to samo
Ile razy śpiewali mi kołysankę
Tyle razy gasła.

Zbliża się noc
Jest dziesiąta wieczorem
A ja snuję się po domu i nucę.
Może szybciej od tego zasnę
Nie będą mi potrzebne leki uspokajające

Może pójdę spać szczęśliwa.

Oh, zapomniałam.
Na końcu
Iskierka
Zawsze
Gaśnie.


poniedziałek, 10 marca 2014



Zamknięta w starym kałamarzu
Topiąca się w morzu czarnego atramentu
Łapiąca rozpaczliwie powietrze
Śmiercionośne.
Dookoła zgromadził się tłum
Pokazują ją sobie palcami
Obserwują jej walkę
Z falami spienionej trucizny.
Nie mogła się uwolnić
Tak głośno wołała
Tak głośno
Nikt nie usłyszał


niedziela, 9 marca 2014

Wychodzisz z domu
Płatki śniegu spokojnie wirują w powietrzu
Wiatr cichnie.
Idziesz
Krok za krokiem
Nie śpiesząc się.
Jest zbyt wcześnie, aby kogoś spotkać
Ulice i chodniki są puste
Tylko ty
Jedna jedyna
Na świecie.
Na widnokręgu pojawiają się pierwsze promienie słońca
Rozkoszujesz się pięknem tego ostatniego dnia.
Jest tak cicho
Jest tak
Wspaniale.
Kierujesz się w stronę najwyższego budynku w mieście.
Twoje kroki odbijają się echem na klatce schodowej
Rano ułożyłaś włosy
Ubrałaś najpiękniejszą sukienkę
Pomalowałaś oczy
Jesteś wystrojona jak na bal.
Tango ze śmiercią.
Zaczynasz taniec
W głowie słyszysz pierwsze tony muzyki
Okręcasz się niczym primabalerina
Wolnym krokiem podchodzisz do okna
Otwierasz
Stajesz.
Jeszcze chwilę
Jeszcze ostatnie myśli, porządki, słowa.
Jesteś gotowa.
Rozkładasz ręce
Unosisz wysoko głowę
Przymykasz powieki
I szepczesz:
Co za piękny dzień na śmierć.

Odchodzisz.





Tracę zmysły
Wariuję
Spadam w dół
Ale on zawsze mnie złapie.

Szkoda że go nie ma
Szkoda że jest
Szkoda
Że jest tylko dla mnie.

Kiedyś ktoś nazwał mnie wariatką
Nic o mnie nie wiedząc
A co powiedziałby
Wiedząc o mnie wszystko?

Chyba nikt nie zna takiego słowa
Obiektywnie mnie oceniającego

Szaleniec?
Psychopata?

Nie, to do mnie nie pasuje
Jestem bólem, ciemnością, strachem
Jestem nikim
Jestem niczym
Nic nie czuję.

A jednocześnie
Krzyczę z nadmiaru emocji

Jak mnie nazwiesz?


Był ciepły dzień
Prawie wiosna
Świat wyglądał bardzo ładnie
Aż żal było nie wyjść z domu

Tylko z kim?

Przeglądam z nadzieją listę kontaktów w telefonie
,,Nie lubi mnie"
,,Zostawiła mnie"
,,Nie chce mnie"
,,Nie potrzebuje mnie"

Nie płacz
To jeszcze nie koniec świata
Wyjdziesz sama.

Więc idę
Zamknęłam drzwi na klucz i zeszłam na dół
Poszłam tam, gdzie nikogo nie ma
Bo przecież kto by chciał mnie spotkać
Smutną dziewczynkę z łzami w oczach

Przedzierałam się przez gęste powietrze
Każdy krok tyle mnie kosztował
W uszach dźwięczały słowa dialogu
Który układałam z samą sobą
Od urodzenia.

Nie płacz
Ale kto to mówi?
Jest tu ktoś?

Przystaję
Strach chwyta mnie za gardło i 
Paraliżuje

Nie płacz

Czyżby halucynacje?

Gładka tafla
Wypolerowana i w modnej ramie
Odbijająca jej smutne oczy
Źrenice powiększone strachem przed prawdą.
Ona nie chce być tym, co widzi.
Ona chce być inna.
Piękna.
Nie lubiła patrzeć w lustro
Zawsze omijała je szerokim łukiem
Ktoś w nim jest.
Oh, no tak.
To ja.
Już zdążyłam zapomnieć.