Wychodzisz z
domu
Płatki śniegu spokojnie wirują w powietrzu
Wiatr cichnie.
Idziesz
Krok za krokiem
Nie śpiesząc się.
Jest zbyt wcześnie, aby kogoś spotkać
Ulice i chodniki są puste
Tylko ty
Jedna jedyna
Na świecie.
Na widnokręgu pojawiają się pierwsze promienie słońca
Rozkoszujesz się pięknem tego ostatniego dnia.
Jest tak cicho
Jest tak
Wspaniale.
Kierujesz się w stronę najwyższego budynku w mieście.
Twoje kroki odbijają się echem na klatce schodowej
Rano ułożyłaś włosy
Ubrałaś najpiękniejszą sukienkę
Pomalowałaś oczy
Jesteś wystrojona jak na bal.
Tango ze śmiercią.
Płatki śniegu spokojnie wirują w powietrzu
Wiatr cichnie.
Idziesz
Krok za krokiem
Nie śpiesząc się.
Jest zbyt wcześnie, aby kogoś spotkać
Ulice i chodniki są puste
Tylko ty
Jedna jedyna
Na świecie.
Na widnokręgu pojawiają się pierwsze promienie słońca
Rozkoszujesz się pięknem tego ostatniego dnia.
Jest tak cicho
Jest tak
Wspaniale.
Kierujesz się w stronę najwyższego budynku w mieście.
Twoje kroki odbijają się echem na klatce schodowej
Rano ułożyłaś włosy
Ubrałaś najpiękniejszą sukienkę
Pomalowałaś oczy
Jesteś wystrojona jak na bal.
Tango ze śmiercią.
Zaczynasz
taniec
W głowie słyszysz pierwsze tony muzyki
Okręcasz się niczym primabalerina
Wolnym krokiem podchodzisz do okna
Otwierasz
Stajesz.
Jeszcze chwilę
Jeszcze ostatnie myśli, porządki, słowa.
W głowie słyszysz pierwsze tony muzyki
Okręcasz się niczym primabalerina
Wolnym krokiem podchodzisz do okna
Otwierasz
Stajesz.
Jeszcze chwilę
Jeszcze ostatnie myśli, porządki, słowa.
Jesteś
gotowa.
Rozkładasz
ręce
Unosisz wysoko głowę
Przymykasz powieki
I szepczesz:
Co za piękny dzień na śmierć.
Unosisz wysoko głowę
Przymykasz powieki
I szepczesz:
Co za piękny dzień na śmierć.
Odchodzisz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz