Wiem, że nie istnieje
I wiem
Że czai się w ciemności
Obserwując każdy mój ruch.
Mogłabym powiedzieć, że się boję
Mogłabym uciekać
Ale nie mam przed czym.
Naciągam kołdrę na głowę
(uspokaja mnie szum deszczu za oknem)
Gaszę światło i poprawiam poduszkę
A gdzieś tam
Stoi on.
Oplata mnie swoim ironicznym spojrzeniem
Uśmiecha się lekko sarkastycznie
Zaciera ręce
I błyska w ciemności rozkosznymi oczami.
Te oczy sprawiają, że trochę bardziej w niego wierzę.
Piękno schizofrenii.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz