Była sobie dziewczynka
Smutna i zagubiona
Jej nogi i brzuch ozdabiały pamiątki po cierpieniach
Które odbierały jej oddech.
Odliczała
Dzień za dniem
Tydzień za tygodniem.
Z oczami zawiązanymi czarną chustką
Przetrwała kolejny rok.
Ciężki to był rok.
Każda sekunda była niczym tortura na madejowym łożu
Jego ostrza boleśnie raniły plecy
A nad nią szalały demony i śmiały się z jej rozpaczy.
Gdy nadszedł koniec
Była o krok od śmierci.
I rozpoczęło się kolejnych 365 dni agonii.
- Wariatka - mówią
A ona umiera.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz